


Niesłusznie zapomniana technologia: Frakcyjny laser Er: Glass 1550 nm do regeneracji skóry
Doskonale nadaje się do przebudowy skóry na całej jej grubości i praktycznie nie wymaga rekonwalescencji. Dlaczego więc Frakcyjny laser Er: Glass 1550 nm nie jest dziś najbardziej popularnym rozwiązaniem do regeneracji skóry i usuwania oznak fotostarzenia?
W dużym skrócie można powiedzieć, że frakcyjne lasery erbowo-szklane 1550 nm wprowadzono na rynek medycyny estetycznej w 2005 r., że mamy ugruntowaną wiedzę o ich działaniu, oraz że wytwarzają w skórze skoagulowane mikrokolumny o głębokości do 1,5 mm. Doskonale nadają się do przebudowy skóry na całej jej grubości i praktycznie nie wymagają rekonwalescencji. Tak temat ten można by zamknąć, ale nasuwają się pytania: Dlaczego więc nie są dziś najbardziej popularnym rozwiązaniem do regeneracji skóry i usuwania oznak fotostarzenia? Dlaczego stały się mniej popularne niż wprowadzone znacznie później lasery frakcyjne CO2? I dlaczego po 20 latach zaczynamy do nich wracać jako do bardzo dobrego rozwiązania?
Wysokie parametry i koszty eksploatacji
W czasie gdy wprowadzano frakcyjny laser erbowo-szklany, poza słabo i płytko działającym fotoodmładzaniem IPL, na rynku nie było żadnych innych rozwiązań przeznaczonych do głębokiej przebudowy kolagenu. Sam pomysł był prosty. Do regeneracji skóry wymagane jest światło o długości fali pochłanianej w wodzie (głównym składniku skóry właściwej), słabej absorpcji w hemoglobinie i melaninie, oraz głębokości penetracji zbliżonej do grubości skóry (1–1,5 mm). Jak wiemy, z wielu badań, taki warunek najlepiej spełnia właśnie światło laserowe 1550 nm. Jest średnio-silnie absorbowane przez wodę i dzięki temu potrafi głęboko wnikać w tkanki koagulując je termicznie, niezależnie od koloru i unaczynienia. To rozwiązanie zostało przyjęte na świecie z dużym entuzjazmem, ale dostępne wówczas amerykańskie urządzenia miały wysokie koszty eksploatacyjne – kosztowne końcówki o ograniczonej liczbie impulsów. Spowodowało to bardzo wysoką cenę zabiegu i znacząco ograniczyło jego dostępność dla pacjentów.
Pacjenci szukają takich rozwiązań
Niedługo po laserze erbowo-szklanym (2008 r.) na rynku pojawił się laser frakcyjny CO2 umożliwiający uzyskanie podobnych efektów w nieco inny sposób – wyparowanie mikrootworów zamiast koagulacji. Wynikająca z jego własności głębokość penetracji w skórze jest bardzo mała (30 μm), ale ponieważ jest to laser ablacyjny, ma zdolność stopniowego wytworzenia uszkodzenia o podobnej głębokości co laser erbowo-szklany. Wymaga oczywiście znacznie dłuższej rekonwalescencji i niesie ze sobą znacznie większe ryzyko efektów ubocznych, ale daje dobre efekty już po jednym zabiegu i nie ma kosztów eksploatacyjnych. Ponieważ koszt zabiegu ukształtował się na poziomie kilka razy niższym niż w przypadku lasera erbowo-szklanego, to właśnie frakcyjny laser CO2 stał się na rynku europejskim ulubionym urządzeniem do regeneracji skóry. Czas jednak płynie i zmienia się sytuacja społeczna. Dziś pacjenci są bardziej skłonni do poniesienia kosztów serii zabiegów lub droższego zabiegu, które nie wyłączą ich z normalnego życia, lub pozwolą w ogóle uniknąć rekonwalescencji. Obecnie pacjenci wybierają zabiegi, charakteryzujące się tym, że po 1–2 dniach nie widać, że coś było robione. Tu ponownie pojawiło się miejsce na stary dobry laser erbowo-szklany. Ponieważ w większości wprowadzanych ostatnio urządzeń tego typu nie ma już jednorazowej końcówki zabiegowej, zniknął też główny problem zmuszający kliniki do ustalania wysokiej ceny za zabieg.
Laser tulowy to nie erbowo-szklany
Innym konkurentem dla laserów erbowo-szklanych wydawać się mógłby laser tulowy, ale niesłusznie. Został wprowadzony na rynek w 2010 r. przez tą samą firmę, która wprowadziła na rynek laser erbowo-szklany, jako uzupełnienie jego działania o możliwość zdeponowania dużej energii w naskórku i warstwie podstawnej, bez uszkadzania skóry właściwej. W laserach erbowo-szklanych nie potrafimy wyizolować działania tylko do tych najpłytszych warstw skóry, bo nie możemy ograniczyć głębokości wnikania fotonów. Nie możemy też w żaden sposób zwiększyć głębokości działania lasera tulowego. Jest to laser nieablacyjny i wytwarza uszkodzenia termiczne o głębokości maksymalnie do 0,25 mm. Lasery tulowy i erbowo -szklany to dwa różne narzędzia do dwóch różnych celów, których działanie bardzo dobrze się uzupełnia.
Nie tylko odmładzanie
Ze względu na swoje własności, frakcyjne lasery erbowo -szklane dedykowane są do redukcji objawów starzenia skóry. Ale nie należy zapominać, że doskonale nadają się również do redukcji blizn zanikowych i rozstępów. Wykorzystuje się je również do leczenia trądziku pospolitego, do redukcji poszerzonych ujść gruczołów łojowych oraz do stymulacji skóry głowy w leczeniu łysienia. Obecnie jest wielu producentów laserów erbowo-szklanych i poszczególne urządzenia różnią się parametrami, jednak do dziś obowiązują standardy wyznaczone w badaniach przeprowadzonych 20 lat temu. Uzyskanie odpowiedniej głębokości mikrokolumn wymaga regulacji energii impulsu min. do 70 mJ. Moc lasera na poziomie min. 15 W zapewnia odpowiednio krótki czas impulsu, by nie dochodziło do nadmiernej dyfuzji ciepła do tkanek otaczających. Plamka o średnicy maksymalnie 100–120 μm umożliwia uzyskanie odpowiednio dużej gęstości energii. Ważnym elementem poprawiającym skuteczność nieablacyjnych zabiegów frakcyjnych jest optyczny system śledzenia przesunięcia skanera laserowego. Uzyskiwane przy jego pomocy rozłożenie mikrouszkodzeń jest bardziej homogeniczne w porównaniu do tradycyjnego trybu stemplowania. Moim zdaniem warto go mieć w swojej ofercie.

